Rozdział czternasty
Uwaga! Rozdział +18. Nie jest taki drastyczny, ale wolę
uprzedzić.
Oboje tak bardzo chcieliśmy to zrobić. Od momentu spotkania
się w klubie coś między nami zaiskrzyło. To było prawdziwe.
Rozmawialiśmy o nas w łóżku. O naszym życiu, znajomych.
Harry dowiedział się o mnie wszystkiego. Nigdy przed nikim tak się nie
otworzyłem. Ufałem mu najbardziej na świecie. Ja też sporo się o nim
dowiedziałem. Wiem, że też myślał, że jest bi, a był w sercu gejem. Ma za to
kochającą rodzinę. Naprawdę zależ im na nim. To smutne. On znalazł w swoich
rodzicach choć trochę empatii. Nie byli źli na niego, że ,,lubi’’ chłopców.
Wręcz przeciwnie. Cieszyli się, że mu ufa, że im powiedział. On tez dusił w
sobie to długo. W końcu całe życie. Ale odważył się i u niego to
zaprocentowało. U mnie niestety nie.
Stawaliśmy się sobie co raz bliżsi. Rozumieliśmy się
nawzajem. To z pewnością była moja bratnia dusza. On dowiedziawszy się o moim
ojcu, co mi zrobił nie mógł tego słuchać. Łzy z żalu spływały mu po policzkach.
Był wrażliwy, zupełnie tak jak ja.
Nasze oczy spotkały się. Nie mogliśmy ich od siebie oderwać.
Był taki piękny i seksowny. Jedyne na co miałem teraz ochotę to pierwszy raz z
kimś kogo naprawdę kocham, a nie z przymusu. Zauważyłem, że on tez tego bardzo
pragnie. Nagle jego dłoń przebrnęła po moim policzku. Zaczęła odgarniać moje
włosy, a on przysunął się do mnie i mnie pocałował. Byłem w siódmym niebie.
Chciałem mu się odwdzięczyć. Zanurzyłem swoje dłonie w jego lokach. Tak jak
myślałem, w dotyku były takie miękkie i miłe. Złączyłem nasze usta w długim,
słodkim pocałunku. Harry dorwał się do mojej bluzki. Zaczął ja zdejmować.
Zrobiłem to samo. On widząc, że na mojej klatce widnieją jeszcze małe siniaki
posmutniał trochę. Ale nie przestawał działać. Dotykał je. Sprawiało mi to
trochę ból, ale jednocześnie jego dłonie go ukajały. Dorwał się do mojego
torsu. Pieścił go, całował. Pozostawiał małe malinki, które wyglądały uroczo. Z
pewnością, to on dominował. Pomyślałem, że jak tak bardzo chce to niech
pierwszy się wykaże. Jego ręce schłodziły co raz niżej. Zaczął zdejmować moje spodnie.
Zrobił to jednym, stanowczym ruchem. Oczom Harrego ukazały się bokserki w małe
misie. Uśmiechnął się tylko. Zawstydziłem się trochę i nagle nie wiem kiedy
byłem bez majtek. Nie wiem, jak on to szybko robi. To było zaskakujące. Harry
zauważył, że mój członek był nabrzmiały. Wykorzystał to. Chwycił go i zaczął
poruszać w górę i w dół. Z pewnością to było przyjemne. Można było usłyszeć
tylko moje krzyki: ,,Harry, jak mi dobrze! Zaraz dojdę, Harry!’’ Nigdy tak się
nie czułem. Fala przyjemności właśnie mnie zalała. On to wykorzystał.
Przyspieszył tempo. Doszedłem. Świadomość, że po raz pierwszy w moim życiu (nie
licząc gwałtu, bo dla mnie to nie był mój pierwszy raz) doszedłem w jego
dłoniach rozpierało mi piersi. Tak się z tego cieszyłem. Harry zaczął zlizywać
biały płyn z rąk i dorwał się do niego. Ssał go powoli, ostrożnie. To było
bardzo miłe doświadczenie.
Po tym, jak trochę ochłonąłem wziąłem się za Harrego.
Nałożyłem na palce żel. Nie raz widziałem, jak chłopacy to robili. Powtórzę to
samo, na nim. Postanowiłem, że zachwycę i zaskoczę mojego chłopaka. Kazałem
położyć mu się na plecach. Sam przysunąłem się do niego bliżej. Rozszerzyłem
jego nogi , widać że to mu się podobało. Wsunąłem do niego jeden palec. On
tylko pisnął z rozkoszy. Był bardzo spięty. Dało się to wyczuć. Powiedziałem,
żeby trochę się rozluźnił, bo daleko nie zajedziemy. Widząc, że był już trochę
rozciągnięty wsadziłem kolejny. Harry jeszcze głośniej pisnął. Zaczął krzyczeć
moje imię. Widocznie robiłem to dobrze, fajnie. Skrzyżowałem w nim dwa palce i
robiłem miejsce na kolejny. Udało się. Moje trzy palce właśnie znajdowały się
wewnątrz mojego chłopaka. Sprawiało mu to ogromną przyjemność. Cieszyło mnie
to.
Gdy był już bardzo rozciągnięty, założyłem w razie czego
prezerwatywę na mojego członka i wszedłem w niego. Tak krzyknął, że aż sam się
przestraszyłem. Musiałem poszukać u niego tego wrażliwego punktu. Domyśliłem
się gdzie może się znajdować. Nie myliłem się. Trafiłem w dziesiątkę. Za
pierwszym razem pchnąłem, a on tak zajęczał, jak nigdy.
- Luo! Jeszcze, jeszcze…. – wykrzyczał.
Zrobiłem to raz i drugi, i kolejny. Kiedy naprawdę nie miał
już sił, postanowiłem, że zakończę. Pchnąłem w niego ostatni, mocny raz i
wyjąłem mojego penisa na wolność.
Upadliśmy obaj na pościel. Wtuliłem się w jego piękny,
gorący tors i usnęliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz