niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział dziewiąty



Hej, w tym rozdziale jest opisany gwałt. Nieśli jesteś słaby psychicznie lepiej tego nie czytaj.
Rozdział dziewiąty
Uwaga! Rozdział +18. Gwałt – czytasz na własną odpowiedzialność.
Zostałem znowu sam. Niall i Zain musieli wracać do domu. Moja mama gdzieś wyszła, a ojca nadal nie było. Zrozumiałem, że wszyscy musimy ochłonąć.
Jak zawsze, kiedy byłem w dołku zrobiłem sobie gorącą czekoladę. Usiadłem przy stole i czekałem, na to co ma się wydarzyć. Ni musiałem długo czekać. Wrócił mój tata. Był tak pijany, że ledwo się poruszał. W sumie trochę go rozumiałem dlaczego to zrobił. W końcu ja też, gdy byłem w złym nastroju uciekałem do narkotyków. On do alkoholu. Ale w sumie było to samo. To i to daje ci ulgę, powoduje, że czujesz się lepiej. To i to nałóg, nie ważne jaki. Ja po odurzeniu się śmiałem, jak głupi. A mój ojciec nie był sobą. Tak wściekłego człowieka to chyba nigdy nie widziałem. Nie miał w sobie nawet tyle tego uczucia, podczas gdy dowiedział się, że jestem gejem.
Zauważyłem, że w ręku coś trzyma. Był tak nawalony, że nie panował nad sobą. Nie wiedział, co robi.
- To jest to, co ja myślę? Czy to jest sie… - krzyknąłem ze strachu.
- Tak, Louis. To jest siekiera. Obiecuję ci, że cię nią zabije jeżeli nie zrobisz tego wszystkiego co ci każę – wtrącił się.
- Boże, powiedz, że to sen!!! – wybuchłem.
- Nie kochanie, to nie sen. Teraz się zamknij i rób wszystko, co ci każę! – powiedział.
Nie mogłem w to uwierzyć. Mój własny ojciec chciał mnie zabić. Jeszcze w taki sposób. Serce tak mi waliło, że miałem wrażenie, że zaraz wyskoczy mi z piersi.
Podszedł do mnie. Uderzył jeden raz, potem drugi i kolejny w twarz. Zaczął wyzywać mnie od najgorszych. Splunął na mnie. Nie wierzę, mój ojciec robi mi coś tak paskudnego? Coś, co przekracza ludzkie granice.
Myślałem, że na kilku kopniakach w brzuch i uderzeń w twarz się skończy. Nie wiedziałem do czego mój ojciec jest zdolny. Zaczął się rozbierać. Kazał mi robić to samo. Tak bardzo nie chciałem, ale musiałem. Robiłem to ze strachu. Zaczął bić mnie po gołej klatce, robił to różnymi przedmiotami. Ból był okropny. Ale chwilę później stało się coś jeszcze gorszego. Kazał mi zdjąć spodnie i bokserki. Nie miałem innego wyjścia. Zacząłem to robić powoli. Nie chciałem, żeby tak chwila nadeszła. Wiedziałem, o co mu chodzi. Zacząłem krzyczeć. Chciałem, by ktoś mnie usłyszał. Niestety, mój krzyk za wiele nie zdziałał. Zadzwonić też nie mogłem. Zrozumiałem, że jestem z nim sam na sam, że muszę sobie z tym poradzić. Nie mogę na nikogo liczyć.
Złapał mnie mocno, gdy byliśmy obaj goli. Zacząłem się wyrywać, ale trzymał mnie tak mocno, że nie dałem rady. Kazał mi uklęknąć. Tak bardzo tego nie chciałem. Znów zacząłem krzyczeć, a on wepchnął swojego fiuta to moich ust. Wykorzystał chwilę mojej nie uwagi. Nie mogłem się odepchnąć. On trzymał moją głowę z niewiarygodną siłą. Dopiero teraz, po szesnastu latach życia z nim, jakim wielkim jest tyranem.
Kazał robić sobie dobrze. Boże, patrzyłem na niego z obrzydzeniem. Wiedziałem, że muszę to zrobić, bo inaczej skończy się źle. Zacząłem go ssać. Ulżyło mi, kiedy zobaczyłem, że powoli się zbliża. Myśl, że nie będę robił tego długo przyniosła mi trochę siły. Zaczął jęczeć z rozkoszy, gdy nagle poczułem w moich ustach lepką, słoną wydzielinę. Powiedział, że mam to połknąć. Tak bardzo tego nie chciałem. Robiłem wszystko, by sperma nie przechodziła mi przez gardło. Kiedy zobaczyłem, że to wszystko, co miałem zrobić Naprawdę mi ulżyło. Tylko tak myślałem.
Pobiegłem do toalety. Zwymiotowałem wszystko, co tamten mi przekazał. To był koszmar. Jak własny ojciec mógł kazać zrobić to swojemu synowi? To było tak obrzydliwe. Cały czas w ustach miałem jego posmak. Fuj!
Umyłem zęby i usłyszałem krzyki z dołu:
- Louis było mi tak dobrze. Wiem, że nie robiłeś tego po raz pierwszy. Rzygać mi się chcę na myśl ile razy to już robiłeś. Ale nie ważne. Chodź tu do mnie! – krzyknął
Zszedłem. Zamieniłem się w słup soli, kiedy zobaczyłem ten widok. Mój ojciec leżał na łóżku z kamerą. Nie, to nie mogła być prawda. Kiedy zobaczył, że chcę uciec, podbiegł do mnie, złapał mnie i popchnął w kierunku łóżka. Nastawił kamerę i krzyknął:
-Teraz ty pokaż, jak dochodzisz!
Nie wiedziałem, co robić. Nigdy tego nie robiłem. Na serio. A to, że mój ojciec powiedział, że musiałem robić komuś wcześniej loda też nie było prawdą. Tak, mój pierwszy raz przeżyłem z ojcem. To jest obleśne.
Dzięki temu, że koledzy z klasy opowiadali mi, jak robią sobie dobrze trochę wiedziałem, jak się za to zabrać. Chwyciłem go i zacząłem kierować w dół i w górę. Robiłem to chyba dobrze, bo czułem, że orgazm się zbliża, ale nie sprawiało mi to przyjemności. Pewnie, kiedy robiłbym to z kimś kogo kocham byłbym szczęśliwy. Tym czasem ja robiłem sobie takie świństwo, a mój ojciec to wszystko nagrywał. Śmiał się przy tym szyderczo. Był to kolejny mocny cios.
Kiedy wystrzeliłem powiedziałem mu, że już nie dam rady. On powiedział, że mam się ubrać i usiąść na kanapie. On zrobił to samo. Wziął kamerę. Zaczął pokazywać mi swoje dzieło. Było to tak obrzydliwe. Pomyślałem, że wygląda to, jak pornol, a to jest teraz własność mojego taty. Zrozumiałem, że cała moja reputacja zależy tylko od niego. Co by było, gdyby pokazał to komuś? Przegrałbym życie.
On śmiał się z tego. Dotykał mnie po włosach. Odsuwałem się, ale on nadal to robił. Tak go nienawidziłem! Dobrze, że nagle zadzwonił jego telefon. Wreszcie mogłem wydostać się z tej chorej sytuacji. Pobiegłem do pokoju i zamknąłem się na klucz. Usłyszałem kroki. Tata zaczął walić w drzwi. Za bardzo się go bałem. Nie otworzyłem mu. Zaczął krzyczeć:
- Jeżeli nie otworzysz tych drzwi, to wezwę ślusarza i wtedy nie będę miał skrupułów. Po prostu cię zabiję!
Po jego ostatnich słowach przełamałem się. Otworzyłem i poczułem jego ręce na mnie. Popchnął mnie na ziemię. Zaczął kopać w mój brzuch. Nie mogłem tego wytrzymać. Taki cholerny ból! Zacząłem się zwijać. On jednak chwycił jakiś przedmiot. To była chyba moja statuetka. Przyłożył ją do mojej twarzy z niebywałą siłą. Poczułem tylko cios i gorąco. Upadłem na ziemię….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz