Rozdział szósty
Dzisiaj też nie poszedłem do szkoły. Moja twarz może nie
wyglądała jeszcze idealnie, ale to nie prze to. Dużo myślałem o wczorajszym
wieczorze. To wtedy pierwszy raz spróbowałem narkotyków. Jest to przyjemne. Nie
masz kaca, jak po alkoholu. Czujesz się dobrze. Może to było lekarstwo na
wszystkie moje problemy? Nie wiem, może. Nic dzisiaj nie zjadłem. Jakoś
odpychało mnie od jedzenia. Nawet pyszna, gorąca czekolada nie sprawiała tak
dużej przyjemności, jak kiedyś. Cały dzień spędziłem w piżamie. W domu nie
dbałem o swój wygląd. Byłem przecież sam. Nikt mnie nie oglądał.
Oprócz ustalania plusów i minusów zażywania narkotyków, w mojej
głowie cały czas widniał obraz chłopaka. Kogoś, kto się do mnie uśmiechnął, a
nawet mnie nie znał. Na pewno zauważył moje sińce na twarzy, ale nie
przeszkadzało mu to. W jego wyglądzie tez było cos intrygującego. Ale nie wiem
co. Myślę, że jedną z rzeczy na którą mam teraz ochotę to zanurzenie swoich rąk
w jego lokach. Wyobrażałem sobie, jakie są w dotyku. Na pewno są miłe, miękkie
i pachnące. Zastanawiałem się, czy to jest tylko zauroczenie, czy może coś
więcej.
Nie mogłem usiedzieć w miejscu. Było dopiero południe. Czas
strasznie mi się dłużył. Myślałem tylko o tajemniczym chłopaku i o narkotykach.
Zrozumiałem, że są mi teraz bardzo potrzebne. Muszą spowodować, żebym znowu o
wszystkim zapomniał i stał się szczęśliwy. Założyłem szybko jakieś pierwsze lepsze
spodnie i bluzkę w paski. Poprawiłem moją ,,fryzurę’’ i wyszedłem z domu.
Myślałem, że spacer mi dobrze zrobi. Szedłem w stronę klubu. Nie wiem, czy po
narkotyki, czy żeby jeszcze raz zobaczyć tego wspaniałego chłopaka.
Gdy szedłem omijałem dużo par. Widać było od razu, które
naprawdę się kochają, a które są fałszywe. Spotkałem nawet gejów trzymających
się za ręce i całujących się. Ludzie patrzyli na nich krzywo. Faktycznie, może
w nieodpowiednich miejscach pokazywali swoją miłość, ale nie wypadało zwrócić
im uwagi. Mi to nie przeszkadzało.
Dotarłem do klubu. Zobaczyłem dziewczynę za barem. Tę samą,
która wczoraj zaprowadziła mnie do pokoju i która sprawiła, że czułem się
szczęśliwy. Wiedziałem, że to co robię nie jest legalne. No ale co zrobić.
Pokusa była większa. Ona widząc mnie uśmiechnęła się i wskazała miejsce przed
sobą. Zrozumiałem, że mam usiąść. Podszedłem u zająłem miejsce. Poprosiłem o
piwo i jeszcze raz przedstawiłem się. Ona nie powiedziała za wiele o sobie.
Wiem, że pracuje tutaj, jako kelnerka, a narkotykami tylko sobie dorabia.
Miałem racje. Swoje życie pakuje w bagno, tylko dla pieniędzy. Sprzedaje to
świństwo innym w zamian za jakieś marne grosze. No ale cóż. Wiedziałem, że nie
ma prawa oceniać innych i starałem się tego nie robić. Powiedziałem jej prosto
z mostu, że wczoraj naprawdę było mi dobrze i zapytałem, czy ma tego więcej.
Ona spojrzała się na mnie i wyciągnęła z kieszeni trochę większy woreczek.
-Wystarczy ci na dłużej- powiedziała.
-Dzięki- odrzekłem i wręczyłem jej pieniądze.
-Słuchaj, wczoraj widziałem takiego chłopaka w brązowych
lokach. Wiesz może kto to był? – zapytałem.
-Nie, wiesz wczoraj nie miałam zmiany za barem, a było tylu
ludzi, że nawet nie zauważyłam.
-Jasne, dzięki i do zobaczenia- powiedziałem i udałem się w
stronę wyjścia.
Niestety, nie spotkałem tego chłopaka. Było mi trochę
smutno. Wszedłem do pokoju i zamknąłem się na klucz. Miałem kolejny powód, żeby
zażyć to świństwo. Ale wiedziałem, że na pewno mi pomoże.
Zrobiłem to samo, co wczoraj. Znowu pojawiły mi się
halucynacje. W sumie, był to stan, który lubię. Czułem się szczęśliwy. Nic mnie
nie obchodziło. Znów śmiech powrócił. Nie mogłem się uspokoić. Było to nawet
takie drugie życie. Szara rzeczywistość nie miała w nim miejsca. Znajdowałem
się w raju. Tak, z pewnością to były to, co ratowało mnie przed prawdziwym
życiem.
Z trudem udało mi się dojść do kanapy. Położyłem się na niej
i chyba usnąłem…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz