niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział jedenasty



Rozdział jedenasty
Minął tydzień.
Tak, jak myślałem. Niall i Zain nie mogli pogodzić się z tym, co się właśnie stało. Nie mieli humoru, nie chcieli gadać. Ale ja byłem w jeszcze gorszym stanie. Nie mogłem spać. Obraz, który cały czas widziałem przed sobą nie chciał wyjść z mojej głowy. Przedstawiał scenę, kiedy to ojciec mnie bije, gwałci, doprowadza do takiego stanu, w którym jestem.
Wyglądałem trochę lepiej. Na brzuchu prawie wszystkie rany się zagoiły. W oczy rzucały się tylko siniaki. Twarz też zaczęła być normalną. Mój stan fizyczny wracał powoli do sprawności, ale moja psychika nie. Nadal nie mogłem się uspokoić. Czasami nie panowałem przed sobą. Potrafiłem nagle zacząć ryczeć. Nie wiem czemu. A gdy ktoś próbował zmienić mi opatrunek na twarzy, odpychałem go. Nie chciałem, by ktoś mnie dotykał. Nie po tym wszystkim, co się stało.
Wiedziałem, że aż tak od narkotyków nie byłem uzależniony. Pomyślałem, że teraz ich nie potrzebuję. Nie ciągnęło mnie do nich. Chyba się odzwyczaiłem. Miałem tyle problemów, że zupełnie o nich zapomniałem. O nich i o drogim życiu, które dawały. Innej rzeczywistości, w której byłeś po prosu szczęśliwy, niczego nie potrzebowałeś.
Wiedząc, że mam przy sobie dwojga najlepszych przyjaciół pod słońcem niczego mi nie brakowało. Nawet miłości, którą czułem od nich. Świetnie się mną zaopiekowali. Tyle złego przeżyłem, a oni wciąż byli ze mną.
Chciałem wyprowadzić się z domu, ale nie mogłem. Wciąż nie byłem pełnoletni. Musiałem mieszkać z moimi rodzicami. Postanowiłem, że mój dom będzie tylko od czasu do czasu. Spędzałem każdy swój wolny czas z Niallem i Zainem. Nawet nocowałem czasem u nich. To oni sprawili, że stanąłem na nogi. Postanowiłem, że z dniem dzisiejszym zaczynam nowe życie. Z pomocą moich przyjaciół zacząłem stawiać pierwsze kroki. Może to śmieszne, ale tak, byłem małym bobasem, który nic nie wie. Dzieckiem, które właśnie poznaje świat. Zacząłem zauważać wszystko, co mnie otacza. Dostrzegałem rzeczy, których wcześniej nie widziałem, którymi się nie interesowałem. Myślę, że pomogło mi też pozytywne nastawienie do życia. Na upadkach wyciągałem wnioski, a na wzlotach budowałem moją przyszłość.
Fajnie, że mogłem z kimś pogadać, komuś się wyżalić. Zainowi i Niallowi mówiłem wszystko. Tak bardzo się o mnie troszczyli. Nie wiem, kiedy się im za to wszystko odwdzięczę.
Wróciłem na tory nauki. Zacząłem się uczyć. Nawet mi to wychodziło. Cieszyłem się , że znów każdego dnia mogę zobaczyć tyle znanych twarz. Pośmiać się na lekcji z panem Payne. Tak, tego mi brakowało.
Pewnego wieczoru wspomniałem im nawet o tym tajemniczym chłopaku. Opisywałem jego piękną twarz, loki i w ogóle całe jego ciało, które mogłem sobie wyobrazić. Przez tyle przeszedłem, a i tak nie mogłem o nim zapomnieć. Nie wiem czemu. Moim przyjaciele słuchali tego w ciszy i skupieniu. Czasami na ich twarzach pojawiał się uśmiech. Chwilami nawet patrzyli na siebie. Sam zauważyłem, że jak o nim opowiadam, to w moim głosie jest coś niezwykłego. Taka radość i tęsknota. Bardzo chciałem go poznać. Jednak nie wiedziałem, co mam robić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz